Z okazji 100. rocznicy „Cudu Nad Wisłą” powstał pomnik Matki Bożej Łaskawej jako wotum wdzięczności za Jej zjawienie się i pomoc w obronie Warszawy w 1920 roku. Figurę można zobaczyć przy sanktuarium Jana Pawła II w Radzyminie, w miejscu walk, a jednocześnie wyjątkowo widocznym dla wielu podróżnych z trasy S8.

Pomnik Matki Bożej Łaskawej jest wyrazem naszej wdzięczności za „Cud nad Wisłą”, a jednocześnie dziękczynieniem za wszystkie przejawy opieki Matki Bożej nad naszym Narodem i Ojczyzną.

Dlaczego chcemy zbudować pomnik-wotum akurat za wydarzenia, które miały miejsce 14 i 15 sierpnia?

Kliknij na daty po lewej stronie i zobacz!

Walka pod Ossowem – śmierć ks. Ignacego Skorupki

Ppor. Mieczysław Słowikowski, dowódca batalionu 236 p.p. Armii Ochotniczej pod Ossowem, spisał swoje wspomnienia w książce „Bój w obronie Warszawy i śmierć ks. I. Skorupki” (Londyn, 1964):

„Około godziny 6.30 rano piechota nieprzyjaciela wdarła się do wsi (…) dopadł mnie zdyszany ks. Skorupka, nasz kapelan ”Poruczniku, pozwólcie mi iść ze sobą. To będzie nasze zwycięstwo.” – powiedział. Spojrzałem na niego. Twarz jego i oczy wyrażały nieziemską ekstazę. (…) Odpowiedziałem krótko: „Zgadzam się, niech ksiądz idzie”. Była to ostatnia nasza rozmowa. (…) Spojrzałem na idącego obok mnie ks. Skorupkę. Szedł wyprostowany, a usta jego poruszały się lekko. Prawdopodobnie odmawiał modlitwę, błagając Królową Polski o zwycięstwo. (…) Zdawało mi się, że ks. Skorupka, potknął się o bruzdę i upadł na ziemię. (…) Około godziny 5-tej po południu batalion przeszedł do natarcia. (…) Opór wroga był bardzo słaby, umilkły jego karabiny maszynowe. Wyczułem, iż wycofują się teraz pośpiesznie. (…) Wróg uchodził nie stawiając już żadnego oporu. (…) Odwróciłem ks. Skorupkę na wznak i zobaczyłem twarz ze spokojnym, jakby z nieziemskim uśmiechem. Zdawało mi się, że z tym uśmiechem zaraz na samym początku boju ukląkł u stóp Królowej Polski przynosząc Jej ofiarę swego życia i prosząc o zwycięstwo. Może właśnie w momencie śmierci widział Matkę Najświętszą i stąd pozostał mu uśmiech szczęścia.”

Ks. kardynał Aleksander Kakowski napisał w swoim pamiętniku:

„Szczegóły śmierci ks. Skorupki opowiadali mi młodociani żołnierze, których odwiedziłem w szpitalu jako rannych. Bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali znowu, że widzieli księdza w komży i z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Bożą.”

Walka w Wólce Radzymińskiej, śmierć kpt. Stefana Pogonowskiego

Gen. Lucjan Żeligowski, bezpośredni dowódca w Wólce Radzymińskiej pisał w swoim pamiętniku:

„Bój 10 dywizji rozpoczął się przed świtem, atakiem baonu por. Pogonowskiego. O godzinie 1-ej w nocy zaatakował on Wólkę Radzymińską (…) Pułki rosyjskie, słysząc silną strzelaninę na swoich tyłach zatrzymały się i poczęły się cofać. Natarciu por. Pogonowskiego przypisuję doniosłe znaczenie (…) Słaby batalion, nie czekając godziny ogólnego natarcia, o 1-ej w nocy atakuje punkt, który – jak się później okazało, stanowi najczulsze miejsce armii rosyjskiej, centr głównej arterii nieprzyjacielskiego ruchu naprzód. Straciliśmy wielu oficerów… jednakże śmierć Pogonowskiego – jest momentem historycznym… w tym miejscu odwróciła się karta wojny, nastąpił przełom psychiczny u nas i u Rosjan. Od chwili tego natarcia rozpoczęły odwrót trzy, zwycięsko i niepowstrzymanie dotąd idące brygady, a także 21-a dywizja z Słupna.”

Karolina Gruc, ”Cud nad Wisłą. Geniusz Marszałka czy interwencja z nieba?” tygodnik „Polska Niepodległa” 1.11.2014:

„O świcie 15 sierpnia Władysława i jego żonę Józefę – gospodarzy spod radzymińskiej wsi – obudziło ujadanie dwóch podwórzowych kundli. (…) Trzęsący się ze strachu mężczyzna wycofał się do psiej budy i z niej zawołał „My uwidieli Matier Bożju” (…). Władysław (…) usłyszał zadziwiającą relację, co szczególne – potwierdzoną także przez inne osoby, które również usłyszały ją od bolszewickich dezerterów lub jeńców. W nocy z 14 na 15 sierpnia Polacy zaatakowali Wólkę Radzymińską. Kiedy ruszyli do ataku, na nocnym niebie bolszewicy zobaczyli coś, co ich przeraziło. Kobieta z tarczą w dłoni, w wielkim płaszczu zasłaniającym niebo w stronę Warszawy.”

Kto wypowiadał się o „Cudzie nad Wisłą”? Czy w ogóle warto się tym zajmować?

Wybierz zakładkę po lewej stronie i przeczytaj!

Kliknij i powiększ

Abp Józef Teodorowicz, obrządku ormiańsko-katolickiego, kazanie 8 grudnia 1920 w Katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie:

„Dlatego cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą, wiara powszechna nazwie ją CUDEM NAD WISŁĄ i jako cud przejdzie ona do historii (…). Mówił mi kapłan, pracujący w szpitalu wojskowym, iż żołnierze rosyjscy zapewniali go i opisywali, jak pod Warszawą widzieli Najświętszą Pannę, okrywającą swym płaszczem Polski stolicę. I z różnych innych stron szły podobne świadectwa”.

Ks. Wiktor Mieczkowski, proboszcz parafii św. Idziego w Wyszkowie, książka z 1921 pt. „Bolszewicy w polskiej plebanii”:

„W wielu wsiach mówili bolszewicy, że od Warszawy odpędzili ich nie Polacy, a Matier Bożja”.

Marszałek Józef Piłsudski, książka „Rok 1920”

„Wydawało mi się, że jestem gdzieś we śnie, w świecie zaczarowanej bajki. Nie rozumiałem właściwie, gdzie jest sen, a gdzie prawda.(..) Czy śniłem wtedy (..) czy śnię teraz, gdy pięć dywizji swobodnie i bez oporu przebiega śmiało te przestrzenie, które jeszcze tak niedawno w śmiertelnej trwodze odwrotu oddawały się nieprzyjacielowi?(..) Gdzież jest więc [bolszewicka] 16 Armia? Gdy jechałem do Mińska, świadczyły o niej armaty, zostawione bez zaprzęgów i bez obsługi w polu, świadczyły o niej dość liczne trupy ludzi i koni obok szosy, świadczyła wreszcie ludność, która z zachwytem opowiadała mi, zatrzymując auto gdy mnie poznawano, że “bolszewiki” uciekały w bezładzie i w popłochu w różne strony!”

Św. Jan Paweł II, przed Katedrą św. Floriana na Pradze, 13 czerwca 1999:

„Ciągle żywa jest w naszych sercach pamięć o Bitwie Warszawskiej(..). Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane „Cudem nad Wisłą”. To zwycięstwo było poprzedzone żarliwą modlitwą narodową(..) O wielkim “Cudzie nad Wisłą” przez całe lata trwała zmowa milczenia(…). Na nową diecezję warszawsko-praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy.”

ks. dr. Józef Maria Bartnik SJ, rozmowa z Piotrem Czartoryskim-Sziler, Radio Maryja, 14 sierpnia 2008

„Od początku mojej pracy duszpasterskiej w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej – Patronki Warszawy zaczęli zgłaszać się do mnie penitenci, którzy mówili, że w ich rodzinach przekazywano z pokolenia na pokolenie wiadomości o ukazaniu się Matki Bożej podczas bitwy o Warszawę w 1920 roku. Osoby te nadmieniały, że postać Maryi, jaka ukazała się bolszewikom, była podobna do postaci Patronki Warszawy. Sprawa zaczęła mnie intrygować. Spisywałem bardziej konkretne wypowiedzi, jednak miałem świadomość, że stanowiły niewystarczający materiał, by oprzeć na nich poważną, monograficzną publikację. Dopiero po serii moich artykułów w prasie katolickiej pod wspólnym tytułem „Dajcie świadectwo cudu” zaczęły napływać odpowiednie dokumenty i świadectwa.”

Ks. dr Józef Maria Bartnik SJ, Ewa J. P. Storożyńska, książka „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą. Dzieje kultu i łaski”

„Praca ks. dr. Józefa Marii Bartnika SJ przerywa tę zmowę milczenia i ujawnia zatajany przez dziewięćdziesiąt lat fakt dwukrotnego publicznego ukazania się Bogurodzicy, 14 i 15 sierpnia 1920 r., w czasie walk o Ossów i Wólkę Radzymińską. Autor przedstawia te nieznane szerszemu ogółowi zdarzenia, które zmieniają dotychczasowe rozumienie przebiegu bitwy o Warszawę.”

Bp. Józef Zawitkowski, homilia wygłoszona w parafii Przemienienia Pańskiego w Łodzi, 9 czerwca 2017 r.

przytacza świadectwa chłopów spod Zambrowa, którym uciekający rosyjscy żołnierze mówili, że widzieli Matkę Bożą, „która zasłaniała Polaków”.

Ks. Wiesław Wiśniewski, wspomnienie jego pradziadka, Bolesława, mieszkańca parafii Zambrów

„Około 20 sierpnia wycofujący się w rozsypce bolszewicy mówili, że do Warszawy szło im się dobrze, jednak miasta nie zdobyli, ponieważ zobaczyli [uwidieli] nad stolicą Matkę Bożą i nie mogli z nią walczyć”.

Kapitan Franciszek Adam Arciszewski (późniejszy generał na uchodźctwie), biorący udział w Bitwie Warszawskiej, książka „Cud nad Wisłą”, Londyn 1957

Przy całym szacunku i wdzięczności, jakie winniśmy naszym przywódcom wojskowym i cywilnym i poszczególnym żołnierzom za ich wielką pracę fachową, za ich trud i nie szczędzenie swego życia dla Ojczyzny, musimy uznać, że bez natchnienia Bożego w chwilach pobierania ważnych decyzji i bez pomocy Bożej na polu bitwy nie byliby w stanie wygrać bitwy pod Warszawą 1920 r. w tak szybki i tak decydujący sposób.”

Zainteresowanych świadectwami zjawienia się Matki Bożej w sierpniu 1920 roku polecamy lekturę książki dr Józefa Bartnika SJ i pani Ewy Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”. W książce czytamy „Praca ks. dr. Józefa Marii Bartnika SJ przerywa tę zmowę milczenia i ujawnia zatajany przez dziewięćdziesiąt lat fakt dwukrotnego publicznego ukazania się Bogurodzicy, 14 i 15 sierpnia 1920 r., w czasie walk o Ossów i Wólkę Radzymińską. Autor przedstawia te nieznane szerszemu ogółowi zdarzenia, które zmieniają dotychczasowe rozumienie przebiegu bitwy o Warszawę.”

 

Osoby chcące wesprzeć inicjatywę budowy pomnika-wotum za cud 1920 roku zachęcamy do wpłat na konto Fundacji im. ks. Ignacego Kłopotowskiego:

58 1020 1042 0000 8602 0427 7042
Fundacja im. błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego
Grochowska 194/196, 04-357 Warszawa
z dopiskiem: „Darowizna wotum dziękczynne

Wpłaty na rzecz budowy i utrzymania pomnika można dokonać także na stronie interentowej fundacji im. błogosławionego ks. Ignacego Kłopotowskiego. Należy wybrać opcję: „Wotum dziękczynne 1920”.